Park Noxubee okazał się naszym ulubionym miejscem weekendowych wypraw – cóż, to w końcu jedna z najbliższych atrakcji. Mieliśmy ciężki start tu w Mississippi i praktycznie co trzeci czy czwarty dzień pojawia się nowy problem, z którym trzeba było się uporać, jak np kradzież nowego komputera, systemu GPS i paszportu z samochodu, problemy administracyjne, oszustwo ze strony firmy przewoźniczej itd.. Generalnie straciliśmy sporo pieniędzy i energii podczas tego okresu przejściowego i nawet nie wiem czy pisać o tym w czasie przeszłym, bo przecież ciągle może się coś przydarzyć w tym tygodniu… W każdym razie każda wizyta w parku Noxubee bardzo nam pomaga. W centrum turystycznym w tym parku zawsze spotykamy parę staruszków, którzy jako wolontariusze pomagają w Parku. Niesamowite poznać życie emerytowanego naukowca, który pracował dla armii itd i przenosił się z miejsca na miejsce. Lubię starszych ludzi – bije od nich mądrość życiowa. Spytaliśmy też ich gdzie można spotkać tu aligatory – podobno nie jest łatwe przewidzenie gdzie będą danego dnia….
Zwykle czekają na ptaki, którym nie przydarzy szczęście i np wypadną z gniazda. Pamiętałam jednak że jest w parku miejsce gdzie wcześniej widziałam grupę małych czapli i zdecydowałam że tam musimy spróbować. Zauważyłam go od razu, choć było to dość trudne – ludzie mają problemy z ich zauważeniem, poniewaź z wody wystają tylko same oczy aligatora. Na jeziorze było sporo roślin czy gałęzi więc gad wtapiał się w tło, i też wiele się nie ruszał – przez pół godziny siedzial sobie w jednym miejscu, cierpliwie czekając na kolejną ofiarę. Był to więc pierwszy dziki aligator jakiego zobaczyliśmy z mężem. Do tej pory nigdy nie byliśmy czy żyliśmy w miejscu gdzie możliwe było spotkanie aligatora na spacerze! Aligator był okazałych rozmiarów, po rozmiarze paszczy podejrzewam, że mierzył z 4 metry (zdjęcie poniżej robione z dużej odległości). Podobno niesprowokowane aligatoryzwykle nie atakują ludzi, ale i tak nasze plany dotyczące pływania w jeziorze szybko się skończyły…
Skóra cykady zaplątana w sieć pajęczą:
Siedząca czapla przy wjeździe do Parku:
Wspaniała kolorystyka i kształty drzew:
Zadziorna gąsiennica, prawdopodobnie Halysidota tessellaris, ale nie jestem pewna (podpowiedzi mile widziane). Poruszała się bardzo szybko, a gdy dotknięta przez męża, próbowała ‘walczyć’ z napastnikiem:

Malownicze mokradła:


Czapla w locie – ujęcie ciężkie do zdobycia! Jeden kolega z miejscowego fakultetu fotografii siedział kilka godzin żeby nawet mieć okazję do zrobienia takiego zdjęcia (niestety zdjęcie się mu nie udało). To nie jest najlepszej jakości zdjęcie, gdyż brak mi odpowiedniego obiektywu, ale i tak jestem z niego zadowolona. To czapla dużych rozmiarów, około metra, prawdopodobnie czapla biala (Ardea alba egrettus).









Witaj!
)
Piękna ta Twoja nowa stonka
Bardzo lubię kontakt ze starszymi ludźmi. Faktycznie maja w sobie mądrość życiową, popartą doświadczeniem. Obcowanie z naturą ma niesamowity wpływ na nas ludzi. Daje takie wytchnienie i odpoczynek, zamyślenie i jest odskocznią od codziennych trosk.
Życzę wszystkiego co najlepsze i pozdrawiam ciepło
Basia