Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy u rodziny w Bostonie. Uwielbiam to miasto – moim zdaniem jest bardzo europejskie w porównaniu do innych miast USA. Ponieważ byliśmy już na północy zdecydowaliśmy się odwiedzić przyjaciół w Nowym Jorku – bardzo długo marzyłam już o tej wizycie i nie zawiodłam się pod żadnym względem.
W Nowym Jorku chyba niemożliwa jest nuda – jest tu tyle wydarzeń kulturalnych, wspaniałej architektury, sklepów, restauracji, a także oczywiście Central Park. Właściwie najpierw się tam udaliśmy, co ktoś może uznać za zabawne – przyjeżdżamy do Nowego Jorku – miasta drapaczy chmur, kultury i biznesu a pierwsze co robimy to uciekamy do natury. Ale Park Centralny jest wyjątkowy – spacerując wśród drzew ciągle można podziwiać ciekawą architekturę Nowego Jorku i właśnie ten kontrast między naturą a pnącymi się wieżowcami ma surrealistyczny efekt.
Central Park nie tylko jest schronieniem dla nowojorczyków poszukujących kontaktu z natura, ale i dla około 200 gatunków ptaków oraz oczywiście innych zwierząt. Odwiedziliśmy znane miejsca jak New York Stock Exchange, Bibliotekę, Muzeum Historii Naturalnej, pozostałości po World Trade Center czy Times Square. Times Square jest interesującym miejscem – ze względu na niezliczone neonowe reklamy, które prawie oślepiają człowieka, nazwaliśmy go placem wirtualnej iluzji, w sanskrycie można użyć słowa maya.
Dla nas jednak interesującym aspektem Nowego Jorku jest niezwykle rozwinięta alternatywna kultura, która praktycznie w Nowym Jorku nie jest już czymś alternatywnym czy egzotycznym.

Oczywiście szczególnie dla nas interesujące są studia yogi, warsztaty medytacji, świątynie oraz inne miejsca związane z kulturą i wierzeniami Indii. Mamy wielu przyjaciół, którzy uczą w tym mieście yogi, sztuki wegetariańskiej kuchni, prowadzą spotkania z kirtana, czyli indyjską medytacją przez śpiew mantr czy uczą filozofii Bhagavad Gity, jednego z najważniejszych dzieł teologicznych Indii. Nowy Jork jest pełen niespodzianek i zdecydowanie chciałabym się tam zatrzymać na dłużej!
Mimo wszystko stęskniliśmy się za Głębokim Południem, a szczególnie za naszym cichym domem i o wiele lepszą pogodą. Wygląda na to że u nas zaczyna się już lato (dziś temperatura w Starkville jest 21°C) , podczas gdy na północy jest ciągle mroźno. Z Nowego Jorku przywieźliśmy ze sobą nowe inspiracje i pomysły, a także….harmonium – instrument muzyczny wykorzystywany we wspomnianym powyżej kirtana. Postanowiliśmy zainteresować Mississippi Indiami i w dwójkę rozpoczęliśmy wieczory muzycznej medytacji w naszym domu. W przeciwieństwie do Nowego Jorku, Starkville nie ma praktycznie żadnej kultury alternatywnej, brak tu nauczycieli medytacji i indyjskiej filozofii, nie ma restauracji wegetariańskich, a zajęcia z yogi są prowadzone przy muzyce rockowej. Z naszej perspektywy jest to plus – w Nowym Jorku nie bylibyśmy potrzebni ze względu na dostęp do nieorganiczonego wyboru, a tutaj tak naprawdę możemy wprowadzić jakieś konkretne zmiany i udostępnić nowe możliwości dla ludzi zainteresowanych medytacją i wierzeniami Indii.












Piękne zdjęcia, pozdrowienia z Polski