Chociaż wiosenna pogoda na południu USA była podobno w tym roku gorsza niż zwykle, zdecydowaliśmy się na odwiedzenie Florydy. Zobaczyliśmy kilka miast w Tampa Bay, włączając w to Tampę, Clearwater i St. Petersburg. Jak zwykle sporo czasu spędziliśmy w naturze, głównie na wyspie Honeymoon Island, rezerwat świetny do obserwacji ptaków (np. rybołów, bielik amerykański, różne gatunki mew, pelikany, piaskowiec, czaple) a także i innych zwierząt, jak pancernik, szop pracz, czy jaszczurki. To idealne miejsce dla wielbicieli przyrody !!!
W St. Petersburg gorąco polecam wspaniałą galerię Salvadora Dali, w Tampie Zoo i przepiękny budynek uniwersytetu przypominający arabski zameczek (styl nazywa się „moorish revival“), zaś w Clearwater olbrzymie kwatery Scjentologii, które widzieliśmy tylko z zewnątrz. Oczywiście spróbowaliśmy też soku ze świeżych pomarańczy z lokalnego sadu. Generalnie bardzo udana wycieczka.
Floryda jednak nie różniła się tak bardzo od innych regionów na południu, a przynajmniej miasta, które zobaczyłam. Wiele tych samych restauracji i tych samych sklepów. Korporacje naprawde niszczą oryginalność indywidualnych regionów USA. Oczywiście o wiele łatwiej jest nam pójść do znanej nam restauracji czy kawiarni, bo wiemy jaką jakość posiłku dostaniemy – brak tu dużego marginesu na niespodziankę. Jednak wiele przy tym tracimy, a pozatym wspieramy ogromne firmy, nie zaś lokalnych dostawców.
Dodam, że osobiście sama preferuję posiłek w domu i ciągle nie za bardzo rozumiem tendencji amerykanów do jedzenia na mieście – często kilka dni w tygodniu. Przykładam dużą wagę do tego jak posiłek jest przyrządzony i oczywiście do wartości odżywczych dań. Niestety dla wegetarian dbających o zdrowie i linię trudno o dobry posiłek “na mieście”…












Piękny ptak z tego rybołowa. Fajnie, że możecie zwiedzać te wszystkie zakątki świata.
pozdrawiam serdecznie
B.
te pancerniki bardzo łądne….pomyslności